Wyszłam spod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Bez pośpiechu wytarłam całe ciało a włosy zakręciłam na czubku głowy w niedbały kok. Wzięłam do ręki balsam i stanęłam przed dużym lustrem w łazience. Odrobina cudownie pachnącej mazi wylądowała na mojej dłoni a ja zabrałam się za smarowanie. Lubiłam to robić, dzięki temu miałam delikatną i gładką skórę. Bawiło mnie zaskoczenie wśród niektórych ludzi, uważających że osoba o większych gabarytach to chyba nie musi dbać o skórę bo po co. W tych czasach modnie jest mówić plus size, ja po prostu mówię, że jestem grubsza. Nie mam i nigdy nie miałam problemów z tym jak wyglądam, nie robiły na mnie wrażenia żadnego typu obelgi. Jeśli ktoś bawi się w obrażanie drugiego człowieka to nie jest wart zaprzątania sobie nim głowy. Oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji nadwagi, ale jeśli jest świadomość możliwych problemów zdrowotnych i walczy się aby ograniczyć ich skutki to nie widzę w tym problemu. Zapewne w idealnym świecie wszyscy bylibyśmy szczupli, inteligentni i bogaci, ale tak nie jest. Ludzie są różni i to czyni świat ciekawym
i wartym poznawania. Często widuję w mediach społecznościowych posty na temat tego jak schudnąć, jak być fit. Kiedyś odpowiedziałam pewnej kobiecie, że to ona musi być zadowolona sama z siebie i wtedy wszystko będzie OK. Nie podejrzewałam nawet, że rozpęta to taką gorącą dyskusję. Oczywiście był podział, część uważała, że będąc grubym nie można być szczęśliwym
a druga część próbowała im tłumaczyć, że to nieprawda i każdy powinien zająć się swoim życiem. Odkąd pamiętam zawsze zastanawiało mnie w jakim celu ludzie próbują się tak szufladkować, co to daje. Świat byłby piękny gdyby każdy zajął się swoimi sprawami i dążył do samodoskonalenia
a nie układania życia reszcie. Zawsze powtarzam, że jeśli ktoś nie kocha sam siebie to jak ma go pokochać drugi człowiek. Postanowiłam zakończyć rozmyślania i skupić się na balsamowaniu piersi, otaczam je szczególną troską z trzech powodów. Po pierwsze muszą być zdrowe żebym mogła żyć długo, po drugie dzięki masowaniu z balsamem są gładkie i jędrne a po trzecie dotykanie ich zarówno samej jak i przez kogoś sprawia mi ogromną przyjemność. Już miałam chęć zając się swoją cipką po raz kolejny tego dnia, ale żołądek przypomniał o sobie, usłyszałam hałasy dochodzące z trzewi.
Założyłam spodnie dresowe oraz koszulkę i poszłam do kuchni. Urządzona była dokładnie tak jak sobie wymarzyłam, białe szafki z elementami drewna wpadającym w szare kolory. Okna wychodziły na niewielki ogród i taras na którym spędzałam ciepłe wieczory, dopiero od kilku dni, ale zawsze. Postanowiłam zrobić kurczaka na słodko – kwaśno w tortilli, szybko i wygodnie. Wieczorem ma wpaść przyjaciółka z facetem więc muszę zrobić coś pasującego do wina. Zbliżała się 16 więc zabrałam się za pracę. Wymyłam kolorowe warzywa, pomidory, ogórki, paprykę, cukinię i dorzuciłam słodką kukurydzę. Kroiłam je spokojnie tworząc kolorową mieszankę, która wylądowała na patelni. Wszystko poszło mi dosyć szybko i o 17 byłam gotowa. Goście mieli być około 19:30 więc włączyłam telewizor i już miałam zalec na kanapie kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie spodziewałam się nikogo, ale pomyślałam, że to może kurier z moimi butami. Podeszłam do drzwi, ale to nie był kurier, w progu stał Daniel. Chciałam zapytać co tu robi, przecież widzimy się jutro, ale nie zdążyłam. Przylgnął do moich ust w namiętnym pocałunku, zabrakło mi tchu, nie wiedziałam czy bardziej z powodu zaskoczenia jego wizytą czy podniecenia
i radości, że go widzę. Oszołomił mnie kompletnie, nie rozumiałam co się dzieje. Oderwał się na chwilę ode mnie i spojrzał głęboko w oczy.
– Nie mogłem i nie chciałem czekać do jutra, wiem też że nie mamy zbyt wiele czasu, ale musiałem tu przyjechać chociaż a chwilę. – Po tej krótkiej informacji znowu zaczął mnie całować, szaleńczo
i namiętnie, delikatnie kierując mnie w stronę salonu.
Poczułam krawędź kanapy i wiedziałam, że zaraz będę na niej leżeć. Poleciałam do tylu a on za mną, jakimś cudem nie przestając mnie całować. Już chciałam zacząć go rozbierać, ale skutecznie blokował mi ruchy. Nagle podniósł się i pociągnął mnie za sobą, sadzając okrakiem na kolanach. Czułam twardego penisa, który napierał na mnie i miałam wielką ochotę aby znalazł się we mnie. Daniel wtulił twarz w piersi i zamarł, nie ruszałam się żeby nie zepsuć klimatu. Po chwili podniósł wzrok i przyglądał mi się w skupieniu.
– Jesteś naprawdę piękna, nie gniewaj się, że tak wpadłem bez uprzedzenia, ale wracałem do domu i byłaś tak blisko, że nie mogłem się powstrzymać. – Miałam wrażenie, że na coś czekał, miał w oczach jakieś niewypowiedziane pytania, ale o nic nie zapytał. Siedział tak w ciszy z tym swoim zawadiackim uśmiechem i szmaragdowymi oczami.
– Nie gniewam się, to było bardzo interesujące wtargnięcie. Dobrze, że kurczak nie stał na gazie bo nie miałabym czego podać gościom. – Gładził moje plecy i nie pozwalał zejść z kolan.
– Mógłbym tak siedzieć do jutra, ale za godzinę muszę odebrać dzieci. – Powiedział z lekkim smutkiem, jednak wiedziałam, że cieszy się ze spotkania z nimi.
– Wiem, pamiętam. Jutro nadrobimy. – Z uśmiechem na twarzy pomyślałam o tym co może mnie jutro spotkać kiedy będziemy razem. Pomógł mi wstać i zauważyłam, że podniecenie jeszcze nie dawało mu spokoju, spodnie w kroku były nadal uwydatnione. Rozbawiony stwierdził, że w samochodzie mu przejdzie i ruszyliśmy w stronę drzwi.
– Jutro będę o 18, tak? Zjemy kolację tutaj czy wybierzemy się do restauracji? – Zadał to pytanie chyba tylko po to abym nie uważała, że decyduje za mnie, ale oboje wiedzieliśmy gdzie chcemy zjeść.
– Zrobię coś dobrego i zjemy na tarasie. – Taki był mój plan, zrobię lekką kolację, wino i podkład pod cudowny wieczór będzie jak znalazł.
– Dobrze, tak więc do jutra. Pomyśl o mnie przed snem. – Puścił oczko i wyszedł. Było mi dobrze, tak zwyczajnie dobrze. Spojrzałam instynktownie na zegar, była 18 więc miałam jeszcze czas.
Położyłam się na kanapie i obejrzałam 2 odcinki „Przyjaciół”, to dobry serial na reset po całym dniu oraz po tak ekscytujących wydarzeniach. Około 19 Zośka napisała, że wyjeżdżają z domu więc zabrałam się za podgrzanie jedzenia i nakrycie stołu. 20 minut później byli już u mnie.
– Co tam dobrego mamy do jedzenia? – Zapytała Zośka wyraźnie zaciekawiona.
– Mam nadzieję, że jest tego trochę bo jestem głodny jak lew. – Dorzucił Filip, jej partner. Lubiłam go, był trochę roztrzepany, ale zabawny i dbał o Zośkę z całego serca. Zależało mi na jej szczęściu bo kochałam ją jak siostrę.
– Zrobiłam tortille, jest ich dużo, spójrz na blat. – Wskazałam ręką miejsce gdzie wyłożyłam jedzenie.
– I to rozumiem! – Filip krzyknął z zadowoleniem i ruszył w kierunku jedzenia.
– Stój, najpierw otwórz wino a ja wszystko przeniosę na stół. – Poprosiłam rozbawiona jego reakcją.
– Ja nie wiem czy nie zbankrutuje przy nim, gdzie on to wszystko mieści, jest jak studnia bez dna. – Zosia śmiała się mówiąc to, ale nie było w tym ani odrobiny złośliwości tylko szczere uczucie.
– Myślę, że dacie radę. – Odpowiedziałam z przekonaniem, że tak właśnie będzie.
Lubiłam na nich patrzeć, byli bardzo różni a jednak dogadywali się bez problemu. No może nie bez sprzeczek, ale zawsze po swojemu dawali radę. Bywały sytuacje kiedy się kłócili, ale wydaje mi się, że nie ma par, które się nie kłócą.
– Nalewam wino. Gdzie jedzenie grzecznie pytam. – Filip stał z szerokim uśmiechem i czekał aż wszystko stanie na stole.
Zabraliśmy się za jedzenie i picie. Uwielbiam spędzać czas z przyjaciółmi, są dla mnie częścią rodziny. Śmialiśmy się i rozprawialiśmy o życiu. Rozmowy po winie są zawsze niezwykle ciekawe
i bogate. Kiedy Filip wyszedł do toalety Zosi przypomniało się, że nie wie co z Danielem.
– A jak sprawy z nowym kochasiem? – Zapytała już lekko wstawiona.
– Całkiem fajnie, dzisiaj wpadł tylko po to żeby mnie zobaczyć a jutro robię dla nas kolację tutaj. – Odpowiedziałam z szerokim uśmiechem.
– Uuuu, to może być ciekawie. – Zośka zabawnie mówiła o seksie i wszystkim tym co z nim związane. Jednak zawsze pozwalała mi się wygadać i nie osądzała mnie w żaden sposób. Wiedziała też, że potrzebuję zmian, dobrze to na mnie działało.
– Będzie dobrze, zapomnisz o swoim byłym i wrócisz do normalności. – Pewność w jej oczach potrafiłaby postawić umierającego na nogi.
– Dzięki Kochanie, na pewno będzie dobrze. – Tak właśnie myślałam. Świat się zmienia, ja też, taka kolej rzeczy.
– Dobra dziewczyny, ja chyba tracę czucie w nogach. – Poinformował nas Filip wychodząc z toalety.
– Chyba musimy się zbierać do domu. – Zośka spojrzała z lekkim politowaniem w stronę swojego lubego.
– Uciekajcie skoro musicie, nie zatrzymuję was. – Odpowiedziałam.
Zebrali rzeczy i zaczęli się ubierać. Była już 23 więc zadzwoniłam po znajomego taksówkarza. Zapakowałam im kilka tortilli na następny dzień i wsadziłam do taksówki. Zamknęłam drzwi
i zabrałam się za sprzątanie. Moim przekleństwem jest to, że nie potrafię zostawić bałaganu, ale szybko się uwinęłam. Po 20 minutach wszystko było schowane a naczynia w zmywarce. To był udany dzień, pomyślałam i pomaszerowałam do sypialni.