Wchodząc do restauracji wiedziała, że wybrał ją nie przypadkowo. Stylowe komody, miękkie sofy, puszyste siedziska foteli i obrazy, z których uśmiechały się kobiety namalowane ulotną kreską impresjonisty – wszystko to razem powodowało, że czuła jak przenosi się w czasie i przestrzeni. Przez chwilę widząc się w lustrze miała wrażenie, że ubrana jest w długą suknię z obcisłym gorsetem. Kokota – pomyślała przez moment i jak miała w naturze – zawstydziła się.
Zobaczyła Go. Z uśmiechem powitał ją gestem dłoni. Nie do końca była pewna, czy to powitanie czy przywołanie. Kiedy była blisko, wstał, ujął jej dłoń i pocałował. Mimo tego, co ich łączyło nie rezygnował z tych zasad, które skrycie bardzo lubiła. Czuła się jeszcze bardziej kobieca.
Gdy usiadła, wyciągnął w jej kierunku otwartą dłoń. Ten rytuał zawsze ją zawstydzał. Rozejrzała się dookoła. Kelnerki zajęte gośćmi, goście zajęci sobą. Gruby, długi obrus skutecznie ją zasłaniał. Przynajmniej taką miała nadzieję. Nerwowo wsunęła dłonie pod sukienkę, zsunęła majtki i podała je Panu. Uśmiechnął się. Ułożył je tak, aby materiał, który przylegał do jej najwrażliwszej części ciała był skierowany do niego. Pochylił się i zaczął upajać się jej aromatem. Zaczerwieniła się. Po chwili ułożył jej majtki przy talerzu, jak serwetkę. Ponownie się do niej uśmiechnął a zaraz po tym wsunął dłoń między jej uda, powoli i zdecydowanie je masując. W górę. Szerzej uda – szepnął. Ułożył drugą dłonią obrus na jej nogach. Dotknął ją. Wstydziła się tego, że była wilgotna. A raczej mokra. Masował. Powoli. Patrz na mnie – powiedział cicho. Jednak oczy same odpływały. Wiesz, że to dziś, prawda. Tak – odpowiedziała ledwo słyszalnie. Wyjął dłoń, zbliżył do ust, oblizał z wyraźną przyjemnością. Zawsze ją to zawstydzało. Czuła, jakby karmił się tym jej dziewczęcym, kobiecym wstydem. Była dumna ze swojej zmysłowości, jednak dopiero kiedy poznała jego zrozumiała, że nie każdy mężczyzna umie tę zmysłowość z niej wydobyć w pełni i z taką intensywnością. I tak się nią cieszyć.
Ułożył dłoń na płasko tuż obok siebie na sofie. Gestem drugiej dłoni polecił jej przysunąć się. Kiedy się uniosła, wsunął dłoń pod jej pośladki a gdy siadała, wsunął w nią palec. Oddech przyspieszony. Palec powoli porusza się w niej w rytmie, który tak lubiła. Mocno chwyciła krawędź obrusu.
Wolną ręką zawołał kelnerkę. Młodziutka dziewczyna o filigranowym wyglądzie stanęła przy stoliku. Poczuła, jak świat zamyka się tylko na ich trojgu. Wiedziała, że to ten moment. Że to nastąpi teraz. Kiedy kelnerka spytała o to, na co ma ochotę, palec w środku rozpoczął swój taniec. Próbowała wypowiadać słowa ale rwały się w konwulsji szybkich oddechów. Dziewczyna patrzyła na nią, zagryzając wargi. Kiedy doszła, wysunął spod niej dłoń, wytarł o obrus patrząc dziewczynie w oczy.
– Jak masz na imię – spytał.
Kiedy je wypowiedziała, podał jej wizytówkę.
– Wiesz, kim jesteśmy. Podobasz nam się. Kiedy skończysz pracę, zadzwoń do Kasi. A teraz podaj nam jedzenie.
Kobiety wymieniły spojrzenia, czerwieniąc się.
– Tak, proszę Pana – odpowiedziała kelnerka i odeszła, potykając się o krzesło.
Przytulił ją, całując w czoło a potem w usta. Na koniec w dłoń.
– Kocham cię – powiedział – Kocham cię, moja piękna suczko.
Dziewczyna przyniosła posiłek. Kasia dostrzegła w jej oczach, że przed chwilą musiało być jej bardzo przyjemnie….. Odnalazła w niej bratnią duszę….. Wiedziała, że będzie zadowolona.